Otomo no Tabito

Otomo no Tabito, 13 strof na pochwałę wina

Otomo no Tabito

Otomo no Tabito (665 – 731) był żołnierzem i poetą i to jednym z najbardziej znanych poetów japońskich okresu Nara. Ojciec Yakamochiego, głównego redaktora antologii Man’youshuu (Dziesięć tysięcy liści), pozostawił po sobie dość sporą spuściznę wierszy, jednakże najczęściej imię Tabito kojarzone jest właśnie z tym utworem – 13 strof na pochwałę wina.

Pieśń biesiadna

Powstały prawdopodobnie około 728-730 r. cykl 13 krótkich pieśni (tanka) jest najstarszą i jednocześnie najbardziej znaną z japońskich pieśni biesiadnych. Nie wiadomo, czy autorem wszystkich wierszy (umieszczonych w antologii Dziesięciu tysięcy liści pod numerami 341-353) jest Otomo no Tabito, dialogiczna struktura cyklu wskazywałaby na udział grupki poetów, którzy wzajemnie „przepijali” do siebie. Jednakże, autorstwo zostało przez redaktorów antologii przypisane właśnie Tabito – biorąc pod uwagę, że komitetem redakcyjnym kierował jego syn, oczywistym jest, iż wiedział, co napisał ojciec.

Dlaczego 13 strof … Tabito można uważać za arcydzieło starożytnej japońskiej pieśni biesiadnej. Warto na początku wspomnieć, iż picie na umór przy wielu okazjach było charakterystyczne dla starożytnej kultury japońskiej. Zresztą, nie tylko japońskiej – w starożytnych Chinach, np. za czasów dynastii Tang wino było nieodzownym składnikiem uczt, przyjęć towarzyskich, a niejeden talent poetycki rozkwitał właśnie w stanie upojenia. Ostatecznie, Li Bai, najwybitniejszy poeta chiński wszechczasów miał ponieść śmierć w wodach jeziora, gdy pijany … zapragnął przytulić odbicie księżyca w wodzie. Zresztą, do czasów prohibicji wprowadzonej w Chinach za dynastii Wei i powstałych wtedy pięknych metafor wina odwołuje się dwukrotnie ta pieśń.

W 13 strofach na pochwałę wina widać eskalację nastrojów – zaczyna się od niewinnego z pozoru zaproszenia do kieliszka (w ówczesnej Japonii – do czarki), a za chwilę już kolejni poeci-biesiadnicy prześcigają się w apoteozach picia, wina. Wino jest ponad wszelkie mądrości tego świata, poeta prosi niebiosa, by zmienił się w dzban i … został zalany winem. A ten, co pić nie chce, nie umie – podobny jest małpie. Wino jest droższe od klejnotów (w tym nefrytu, który w tamtych cywilizacjach ceniony był bardziej od złota). Nawet prawo karmy i możliwość odrodzenia się ptakiem po śmierci nie wydaje się straszna dla poety – liczy się wszak tylko doczesna uciecha i wino na stole. W ostatniej strofie kompletnie pijanych wino … w śmiechu i płaczu zbratało.

Przekład

Nawet pobieżne spojrzenie na oryginał nie pozostawia cienia wątpliwości – to była piosenka. To było 13 krótkich przyśpiewek, które jak każda pieśń biesiadna … musiały się dać zaśpiewać i to w stanie upojenia.

Choć utwór Otomo no Tabito został już znacznie wcześniej przełożony na polski przez ś.p. prof. Wiesława Kotańskiego (patrz: Dziesięć tysięcy liści. Antologia literatury japońskiej, tłum. i red. W. Kotański, PWN, Warszawa 1961, str. 88-90), to jednak przekład ten uznać trzeba za wysoce niezadowalający. Z pewnością wierny w warstwie znaczeniowej, aczkolwiek zupełnie zaprzepaszczona została warstwa poetycka. Przekład jest „przegadany”, kompletnie nie da się go zaśpiewać, krótko – nie jest to dobra poezja. Żeby uzmysłowić czytelnikowi, o czym mówię, zacytuję 2 bodaj najgorsze strofy z tego przekładu:

Zamiast na trzeźwo

pleść niestworzone rzeczy

po stokroć lepiej

popić ryżowej sake

i pijanemu płakać …

 

Nie potrafimy

ani się z nim obchodzić,

ni je wyrazić …

O, tak niezwykłą rzeczą

jest chyba tylko sake!

Trudno nawet określić, co to jest – przy czytaniu tego przekładu … boli wszystko (notabene, jest to niestety jeden z licznych dowodów, że Wiesław Kotański był … kiepskim tłumaczem poezji). Nawet nie jest to wiersz sylabiczny, o sylabotoniku nie wspominając. I oczywiście, chyba nikt nie wyobraża sobie zaśpiewanie tych strof po kilku głębszych, gdy nawet na trzeźwo raczej chce się płakać.

Zadanie translatorskie było proste – docenić geniusz Tabito i stworzyć po polsku efekt artystyczny na równym poziomie: pieśń biesiadną, której poszczególne przyśpiewki będą do siebie wzajemnie nawiązywały, ocalona zostanie cała metaforyka, apoteoza wina. Ale przede wszystkim, o bogowie, to się ma dać śpiewać.

Innej alternatywy nie było, 13 strof … musiało zostać przełożone wierszem sylabotonicznym z regularnym układem stóp. Wybór padł na 11-zgłoskowiec i tak powstał pentametr trocheiczny z daktylem w pierwszej stopie. Układ wiersza jest regularny, średniówka po piątej sylabie, rymy żeńskie dokładne – te wszystkie cechy zapewniają melodyjność polskiego przekładu. Zresztą, oceńcie sami poniżej.

DOI: 10.6084/m9.figshare.5234947.v1

Tym samym, chciałbym zainicjować publikowanie na tym blogu moich autorskich tłumaczeń z klasycznej literatury japońskiej (głównie poezji i to przede wszystkim okresów Nara i Heian 710-1185). Wszystkie tłumaczenia znajdziecie zawsze w kategorii: Tłumaczenia, do której zakładka widnieje w głównym menu na górnym pasku strony. Rzecz jasna, nie dotyczy to podjętego przeze mnie wyzwania tłumaczenia na polski Genji Monogatari, który to projekt ma dedykowanego bloga: Opowieść o Promienistym. Zapraszam do czytania 🙂

I żeby nikt nie miał wątpliwości, oczywiście 13 strof na pochwałę wina Tabito należało tłumaczyć w takim stylu 🙂