Ki no Tsurayuki

Dwie krótkie poetyki Ki no Tsurayukiego

Autor

Ki no Tsurayuki (872-945) uważany jest za jednego z najwybitniejszych poetów pierwszej połowy X w. Jego nazwisko i imię kojarzone są przede wszystkim z poetyką Kanajo do pierwszej cesarskiej antologii poezji japońskiej, Kokin wakashuu (905 r.). Poetyce Kanajo, która wytyczyła normę gatunku waka na kilka wieków, poświęcę niebawem długi tekst, dziś chciałbym przybliżyć Wam dwie prawie nieznane poetyki mistrza Tsurayukiego. A szkoda, ponieważ są one uważane przez literaturoznawców za pomniejsze co prawda, ale także ważne traktaty, w których poeta głosi charakterystyczne dla całej jego twórczości poglądy na temat poezji waka. Jeśli zaś uznać, że nawet w Pamiętniku z Tosy Tsurayuki prezentuje – co prawda pośrednio – swoją wizję pieśni waka, to liczba traktatów normatywnych, które wyszły spod pióra mistrza urasta do czterech.

Przedmowa do wierszy komponowanych z okazji wyprawy Jego Cesarskiej Wysokości nad rzekę Oui

11 dnia 9 miesiąca lunarnego 907 r. ekscesarz Uda (stary cesarz) zaprosił grupkę poetów (w tym czterech redaktorów antologii Kokinshuu) na wycieczkę w stronę dolnego biegu rzeki Katsura, wypływającej z miyako, ze stolicy (w dolnym biegu rzeka ta zwana była wtedy Oui, stąd tytuł tekstu). Tam, w miejscu słynącym z przepięknych widoków poeci wraz z monarchą urządzili sobie konkurs poetycki, który przeszedł do historii literatury jako 大井川行幸歌合せ Ouigawa gyoukou utaawase. Tego typu bankiety poetyckie – połączone zwykle z wieloma, niekoniecznie poetyckimi rozrywkami i lejącą się strumieniami sake – były codziennością ówczesnego życia kulturalnego, wydarzeniem jednak zwykle stawały się te wydawane przez cesarza, czy książąt krwi i zaproszenie do udziału w takiej improwizacji poetyckiej było zawsze uważane za ogromny zaszczyt.

Niestety, z zapisanego wtedy zbioru 63 wierszy do dzisiaj zachowało się niewiele utworów, głównie rozproszonych po różnych prywatnych antologiach (więcej: patrz monografia Ki no Tsurayukiego mojego autorstwa Ki no Tsurayuki a poszukiwanie tożsamości kulturowej w literaturze japońskiej X wieku, str. 75-80). Notabene, wiadomo, że konkurs został zdominowany przez dwie wybitne osobowości, młodych, pełnych wigoru poetów – Ki no Tsurayukiego i jego przyjaciela, współredaktora Kokinshuu, Oushikouchi no Mitsunego. Zachowała się za to wakajo, przedmowa do tejże antologii poezji.

Dlaczego ten króciutki tekst jest ważny? Bo jest piękny. Jest absolutnie piękny w oryginale, taka kwintesencja najczystszego stylu wabun. Obfitujący w liczne tropy stylistyczne (szczególnie ukochane przez heiańczyków kakekotoba), ułożony może nie w tak wyważony sposób, jak 2 lata wcześniej, gdy Tsurayuki przekazał na ręce cesarza Daigo przedmowę Kanajo. Jednak Przedmowa znad rzeki Oui pełna jest młodzieńczej werwy, świeżości (a może i była komponowana po kilku głębszych, tego się nie da wykluczyć). Tsurayuki formułuje także w tym traktacie kilka istotnych poglądów, które pozwalają dokładniej prześledzić proces historycznoliteracki gatunku waka w środkowej epoce Heian. Przede wszystkim mamy jeden z najstarszych namacalnych śladów estetyzacji poezji, odejścia od kategorii estetycznej makoto, prawdy w dziele literackim. Ponadto, w ostatnim zdaniu (podobnie, jak w końcowej partii poetyki Kanajo) Tsurayuki formułuje znowu pogląd o nieśmiertelności poezji, o tym, że poezja zapewni ich twórcom sławę na wieki (nie przewidział, że na tysiąclecia). Mezaki Tokue, autor jednej z najbardziej poczytnych monografii Tsurayukiego po japońsku nazywa Przedmowę znad rzeki Oui „poetyką radości” i tę radość starałem się oddać również w przekładzie. Zapraszam do lektury 🙂

DOI: 10.6084/m9.figshare.1284581.v1

Przedmowa do antologii Shinsen waka

Zupełnie innych charakter posiada druga z krótkich poetyk normatywnych Tsurayukiego – napisana około 935 roku w dodatku w stylu kanbun (klasyczną chińszczyzną) przedmowa do prywatnej antologii poety – 「新撰和歌」 Nowy wybór wierszy (więcej: patrz Krzysztof Olszewski, Ki no Tsurayuki a poszukiwanie tożsamości kulturowej w literaturze japońskiej X wieku, str. 81-88).

Aby właściwie zrozumieć tę najkrótszą spośród poetyk Ki no Tsurayukiego, należy przybliżyć tło w postaci najważniejszych szczegółów z biografii poety. Tsurayuki powraca do stolicy w drugim miesiącu 935 r. z pięcioletniej służby na stanowisku gubernatora prowincji Tosa. Prawdopodobnie zaraz po powrocie tworzy swoje największe dzieło – piękny, poetycki Pamiętnik z Tosy. Jednakże, służba w Tosie była dla mistrza swoistym czasem żałoby. Zaraz po przyjeździe na południe Shikoku dogania go pierwsza hiobowa wieść – poparzony w pożarze pawilonu Seiryouden w Pałacu Wewnętrznym ukochany cesarz Daigo nie żyje! Prawie rówieśnik Tsurayukiego, cesarz, który miał odwagę dokonać wolty w kulturze Japonii, odchodząc od przemożnych w ostatnich trzech wiekach wpływów chińskich na rzecz kultury rodzimej. Cesarz, który wynajął 4 redaktorom antologii Kokinshuu jeden z pawilonów w Pałacu Wewnętrznym, Pawilon pod Paulownią, osobiście nadzorując i patronując powstawaniu tego wiekopomnego dzieła. Monarcha, któremu tak wiele Tsurayuki i jego przyjaciele zawdzięczali. Trzy lata później, w 933 r. poetę doścignie kolejny cios – wieść o śmierci radcy (chuunagon) Fujiwary no Kanesukego, mecenasa wielu poetów, w tym Tsurayukiego i Mitsunego. I najgorsza ze śmierci – w Tosie odchodzi 5-letnia, nieznana z imienia córeczka poety (pożegnaniu się z „dziewczynką”, jak jest określana poświęcony jest właściwie cały pamiętnik poetycki – Pamiętnik z Tosy). Ponad 60-letni poeta wraca właśnie w takim nastroju do miyako, by jeszcze dodatkowo odkryć, że … najemca jego willi w stolicy nie dołożył odpowiednich starań (Pamiętnik … nawet sugeruje, że dopuścił się oszustwa) i cała rezydencja popadła w ruinę.

Jakie myśli mogły przepełniać głowę starzejącego się poety, gdy – jak napisał w Pamiętniku … – w świetle księżyca dostrzegł całą nędzę zapuszczonej, zrujnowanej willi? Znamiennym jest fakt, że przez następne 10 lat, poprzedzające datę jego śmierci, Tsurayuki nie ogłosi już żadnego znaczącego dzieła. Zorganizuje jeden liczący się turniej poetycki, pozostawi po sobie kilkanaście (słownie: tylko kilkanaście) rozproszonych wierszy. No, i ten wiersz-testament, pełen bólu, ale też nostalgii – o którym jeszcze kiedyś więcej napiszę. Drugi znamienny fakt – ostatnia z poetyk mistrza została napisana po chińsku. Jasne, że poeta (jak zresztą wielu współczesnych mu arystokratów) był praktycznie dwujęzyczny; ówcześni heiańczycy w znakomitej większości mieli za sobą 10-letnie studia na Akademii wraz z nierzadko wieloletnim pobytem w Cesarstwie Chińskim. Jednakże, jeden z najbardziej uwielbianych poetów epoki, nagradzany na najsłynniejszych konkursach poetyckich wieńcami z miskantusa, który przez całe swoje życie artystyczne promował, walczył o piękno języka japońskiego – tutaj, w ostatnim ważnym tekście swojego życia wraca do „pustych frazesów”, do sztywnej chińszczyzny. Można by rzec – bezdenna rozpacz. Jedno zdanie, wszakże, napełnia nadzieją: Gdyby Tsurayuki umarł młodo, pieśni japońskie nadal pozostawałyby w rozproszeniu. Mamy tutaj piękne non omnis moriar – dokładnie, Ki no Tsurayuki doskonale zdawał sobie sprawę, że dokonał dzieła wiekopomnego, wytyczając swoją Kanajo drogi poezji japońskiej na całe stulecia. A Pamiętnikiem z Tosy nie tylko zapoczątkował gatunek nikki, ale pozostawił po sobie piękny, poetycki utwór, przepełniony żałobą za jego „dziewczynką”, z którym mało który z późniejszych o 100 lat pamiętników dam dworu może się równać.

Zapraszam do czytania przekładu Przedmowy do antologii Shinsen waka (tłumaczyłem na podstawie współczesnego przekładu japońskiego).

DOI: 10.6084/m9.figshare.1263575.v1

Tłumaczenia pozostałych tekstów Ki no Tsurayukiego … już wkrótce na jedynym w polskiej blogosferze blogu o japońskim antyku. Zapraszam do zaglądania tutaj 🙂